4 Niedziela Wielkiego Postu

IV Niedziela; Rok B – 2009 r.

I czyt.: 2 Krn 36,14-16.19-23; Ps. Ps 137,1-6; II czyt. : Ef 2,4-10
Ew.: J 3,14-21

Ks. Wacław Pelczar
Par. Wniebowzięcia NMP w Oświęcimiu

I
Zachwycony nauczaniem Jezusa i Jego cudami, Nikodem pragnie dowiedzieć się czy rzeczywiście jest On oczekiwanym Zbawicielem. W pierwszej części rozmowy, Jezus uzasadnia potrzebę nawrócenia człowieka wierzącego przez powtórne narodzenie, które dokona się z mocy Ducha Świętego. W drugiej części rozmowy, którą prezentuje dzisiejsze czytanie Ewangelii, Pan Jezus zapowiada zbawienie ludzkości. Dla Nikodema, faryzeusza i szanowanego dostojnika, słowa Jezusa nie były do końca zrozumiałe. Tym bardziej dla nas – współczesnych chrześcijan – nie są one tak oczywiste.

II

Kluczem do zrozumienia przesłania dzisiejszej ewangelii jest symbol węża miedzianego. Już w pierwszym zdaniu Pan Jezus wskazuje na to, że miedziany wąż, jest zapowiedzią zbawienia, które dokona się w Wielki Piątek: „A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.”

Co takiego wydarzyło się na pustyni?

Odpowiedź znajdujemy w Starym Testamencie. Przypomnijmy sobie wydarzenie, które wywarło ogromne wrażenie na Izraelitach. Oto Bóg wybawia Izraela z niewoli egipskiej i prowadzi do Ziemi Obiecanej. Najpierw Izrael zdąża ku Górze Synaj, by tam zawrzeć z Bogiem Przymierze. Pod Synajem Izrael zdradził Boga, oddając cześć i hołd cielcowi. Mimo to Bóg przebacza, okazuje miłosierdzie i przekazuje nowe Prawo – Dekalog. Izrael wyruszył w dalszą drogę przez pustynię. Nikt się nie spodziewał, że ta podróż będzie aż tak trudna. Najpierw skończyły się zapasy żywności, więc Bóg dał mannę. Potem, upał doprowadzał do skrajnego wyczerpania, więc Bóg dał wodę ze skały. Kiedy manna się znudziła Żydom, Bóg dał przepiórki. Jednak wiara i morale Narodu Wybranego słabły z dnia na dzień. Coraz częściej pojawiały się szmery, narzekania i sprzeciwy wobec Boga i Mojżesza. Mimo to Bóg nieustannie błogosławił i wspierał swój Naród. Czuwał nad Nim i chronił przed wszelkimi zagrożeniami pustyni. Aż w końcu cierpliwość dosięgła swej miary. Na zbuntowany Naród, Pan Bóg zesłał jadowite węże: „…zaczęli mówić przeciw Bogu i Mojżeszowi: Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli? Nie ma chleba ani wody, a uprzykrzył się nam już ten pokarm mizerny. Zesłał więc Pan na lud węże o jadzie palącym, które kąsały ludzi, tak że wielka liczba Izraelitów zmarła. Przybyli więc ludzie do Mojżesza mówiąc: „Zgrzeszyliśmy, szemrząc przeciw Panu i przeciwko tobie. Wstaw się za nami do Pana, aby oddalił od nas węże”. I wstawił się Mojżesz za ludem. Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: „Sporządź węża i umieść go na wysokim palu; wtedy każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu”. Sporządził więc Mojżesz węża miedzianego i umieścił go na wysokim palu. I rzeczywiście, jeśli kogo wąż ukąsił, a ukąszony spojrzał na węża miedzianego, zostawał przy życiu.” Lb 21,5-9
Symbol miedzianego węza stał się odkupieniem Narodu za winy i zapowiedzią zbawienia, które dokona się przez Jezusa na drzewie Krzyża. Jak wąż zawisł na wysokim drzewie, tak i Jezus zawiśnie na drzewie Krzyża, by swą przelaną krwią odkupić nas wszystkich. Jak wąż był ostatnią szansą, tak Męka i Śmierć Jezusa stanie się jedyną szansą zbawienia wiecznego.
W rozmowie z Nikodemem, Pan Jezus odkrył cel misji, którą wykona w imieniu Ojca: Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.” I właśnie to ZBAWIENIE dokona się na wysokim drzewie Krzyża. Jeżeli spojrzenie na zwykłego węża – dzieło rąk ludzkich – dało uzdrowienie i ocalenie od śmierci, to tym bardziej spojrzenie z wiarą na ukrzyżowanego Jezusa przywróci nam łaskę zbawienia.
Takie ocalenie od śmierci i potępienia doświadczył Kazimierz Orzechowski – kapłan i aktor. Oto jego słowa: …byłem bardzo ciężko chory na raka trzustki. Wylazłem jakoś z tego i żyję, ale wtedy bardzo cierpiałem. Otaczała mnie jakaś duchowa pustka, ciemność. Przyszli znajomi aktorzy i klepią mnie po ramieniu: „Módl się Kaziu, trzymaj się, Pan Bóg Ci pomoże!”. Zdenerwowałem się: „Dajcie mi spokój! Nic mi już nie pomoże! Nie chcę waszej modlitwy! Ona nic nie zmieni! Mam już dosyć”. Ja, kapłan katolicki, czułem, że schodzę do piekła, że otwierają się przede mną bramy otchłani. Spocony pomyślałem: Jezus, Maria, gdybym miał teraz umrzeć, to chyba moje sumienie skazałoby mnie na piekło. (…) Leżę i czuję, że dotykam piekła. I tylko resztką sił uchwyciłem się kurczowo Bożego miłosierdzia i krzyknąłem: „Jezu, ratuj!”. I w tej samej chwili poczułem, jak chwyta mnie Jego ręka. Dziś wiem, że gdybym był w największym piekle życia, wystarczy krzyknąć: „Ratuj, Jezu!” i On mnie natychmiast wyciągnie.

III

Wielu ludzi doświadczyło już uzdrowień i wyzwoleń dzięki Jezusowi. To wszystko dzieje się dzięki miłości Boga, o czym zaświadcza św. Paweł w liście do Efezjan: „Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia.”
Nie zwlekajmy z decyzją, nie odkładajmy jej na jutro, bo może być już za późno, tak jak było za późno dla wielu Izraelitów i potępionych grzeszników.Warto zwrócić całą swoją duszę, cały swój umysłi wszystkie siły ku Chrystusowi ukrzyżowanemu, gdyż nie ma innej szansy ocalenia, bo nie ma i nie będzie już innego zbawiciela jak podkreśla Jezus: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.” J 3,16