II Kazanie pasyjne 2008 r.

Temat: Prawda

II Niedziela Wielki Post, 17.02.2008r.; Gorzkie Żale, godz.1700

Ks. Wacław Pelczar
Par. Wniebowzięcia NMP w Oświęcimiu

Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas. Lecz drugi, karcąc go, rzekł: Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił. I dodał: Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. Jezus mu odpowiedział: Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju. Łk 23,39-43

I

Niecodzienny widok ! Oto spowiedź jednego ze złoczyńców wiszących na krzyżu, obok Jezusa. Osądzony i skazany na śmierć przez Piłata, wyznaje swą winę wobec wszystkich i uznaje odbywaną karę za słuszną. Niespotykany widok !Najpierw przestępca staje w obronie Jezusa, a potem publicznie wyznaje swoje grzechy, i na końcu, prosi Jezusa o pomoc. Nie widać w nim gniewu, buntu, lecz żal i skruchę za wyrządzone zło innym ludziom. Jak to jest, że człowiek z jednej strony potrafił uczynić tyle zła, a z drugiej, z odwagą potrafił się przyznać do winy, nawet publicznie i zaakceptować wymierzoną karę? Odpowiedź dla nas jest prosta! Skazaniec postanowił przyznać się do PRAWDY o swoim grzesznym życiu, gdyż uznał swoje czyny za złe, dokonując rachunku sumienia, a kiedy nadszedł czas, przyznał się do winy wobec innych – czyniąc akt skruchy – to moja wina! i na końcu – wyznaje grzechy przed Bogiem – szczerze spowiadając się.

Czyż ten złoczyńca nie przypomina nam syna marnotrawnego, który w podobny sposób przeszedł etapy nawrócenia? Jednak, skazaniec nie miał tyle szczęścia co syn, który zdążył wrócić do domu i z radością rzucić się w objęcia ukochanego ojca. W tej ostatniej chwili rzuca się w ramiona Boga prosząc o wybaczenie: Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. Odpowiedź Jezusa jest natychmiastowa: Dziś ze Mną będziesz w raju !” Złoczyńca zostaje wynagrodzony czymś więcej niż syn marnotrawny – nie tylko otrzymuje godność dziecka Bożego, ale przede wszystkim miejsce w Królestwie Niebieskim.

II

Niełatwo jest przyznać się do prawdy o sobie, co pokazuje nam postawa pierwszego złoczyńcy, który nie dość, że nie przyznaje się do winy, to jeszcze bezczelnie urąga Jezusowi… Niestety tak jest do dzisiaj. Postawmy dziś szczere pytania:

  • Dlaczego lękamy się prawdy?
  • Dlaczego boimy się mówić prawdę?

Jest wiele powodów, ze względu na, które trudno jest nam przyznać się do prawdy o sobie samym: wobec siebie, wobec innych,i wobec Boga. Jakie są tego przyczyny ? Oto one:
Pierwszą przyczyną jest strach o własny wizerunek – nie mówimy prawdy, gdyż lękamy się, że prawda ogołoci nas z naszych wad i słabości. Liczymy się z opinią i zależy nam na tym, by inni mieli o nas jak najlepsze zdanie. Boimy się tego, co i jak inni o nas powiedzą. To nas chwilami przeraża. Dlatego wolimy ukryć swoje małości, grzechy, wady i wszelkie kompleksy pod maską wielkiego i wspaniałego człowieka. Przyjmujemy wszelkie pozory, po to, aby zawsze nas podziwiano, chwalono i obsypywano komplementami. Nie chcemy, aby inni nas znali takimi jakimi jesteśmy – prostymi, normalnymi, zwykłymi ludźmi z wadami czy kompleksami.
Drugą przyczyną jest lęk przed ujawnieniem własnego zdania. Wolimy nie narażać się, aby tylko inni nie odwrócili się przeciwko nam. Zależy nam bowiem na pracy, posadzie, wynagrodzeniu i na dobrym imieniu. Dlatego nie powiemy, co na dany temat szczerze myślimy. Nie wyrazimy własnej opinii. Będziemy przytakiwać i tańczyć, jak nam zagrają. Ukrywanie własnego zdania doprowadza do chaosu sumienia, co pociąga za sobą obłudę, zakłamanie i uzależnienie od tych, których się boimy. Inni, gdy wyczują nasz lęk, zrobią z nami co zechcą. Stracimy niezależność, samodzielność i wolność ducha.
Trzecią przyczyną jest obawa przed upomnieniem bliźniego a szczególnie przyjaciela. Ten lęk paraliżuje nasze poczynania. Mamy dylemat czy upomnieć, czy powiedzieć mu prawdę? W naszej głowie uruchamia się system kombinacji: a może on się obrazi, a może to nie wypada, a przecież to przyjaciel, a z resztą może sam dojdzie do prawdy, pozna, że popełnił błąd ? Często kierujemy się dobrymi intencjami, bo nie chcemy zaszkodzić przyjacielowi, pragniemy jego dobra. I tu często robimy wybieg. Zaczynamy mówić o przyjacielu za jego plecami. Uruchamiamy lawinę późniejszych nieporozumień i dramatów. Przemilczenie prawdy, brak upomnienia, może bardziej jemu zaszkodzić niż nam się wydaje. Istnieje konieczność powiedzenia prawdy – twarzą w twarz. Gdyż w taki to sposób możemy wprowadzić atmosferę uzdrowienia i zaufania. Po pewnym czasie prawdziwy przyjaciel przyzna nam rację i zyskamy u niego większy szacunek i miłość braterską. A ten, który się obrazi czy nawet odejdzie, nie jest wart naszej przyjaźni.

Czwartą przyczyną jest ucieczka przed odpowiedzialnością za popełnione zło. Boimy się, że prawda obnaży nasze złe czyny. I tak mąż nie przyzna się żonie, że ją zdradził. Boi się reakcji małżonki i tego, co może się potem wydarzyć. Już za późno, trzeba było o tym myśleć przed zdradą. To się stało. Trzeba z tym żyć. Dopiero w konfesjonale powracają na myśl słowa wypowiedziane To jest dramat, bo ten grzech zdrady stale będzie powracał i gryzł sumienie w obecności żony: Jak spojrzeć jej prosto w oczy ? Lęk i niepokój będzie paraliżował wszelkie poczynania.Powstanie dylemat: jak się zachować przy żonie, gdy będzie ją całował, tulił…… Dłużej tego nie wytrzyma – kiedyś pęknie. przy ołtarzu: Ślubuję Ci……. Narzeczony nie przyznał się, że w Anglii dla przyjemności seksualnych zdradził narzeczoną. A, że nikomu tam nie był znany, więc wykorzystał sytuację, by poszaleć jak nigdy w życiu. Przywiózł z Anglii nie tylko ciężko zarobione pieniądze na wesele i założenie rodziny, lecz także chorobę CHLAMYDIĘ – ale tego nie był świadomy. Dowiedział się dopiero wtedy, gdy zaraził swoją ukochaną, współżyjąc z nią przed ślubem. Po 6 latach przyjaźni i rocznym narzeczeństwie wszystko rozpadło się. W oczach narzeczonej stracił szacunek i zaufanie. Powiedziała mu wprost: Wierzyłam, że jestem dla Ciebie jedyną, niepowtarzalną i ukochaną, ale ty zrujnowałeś wszystko.
Piątą przyczyną jest celowe zniszczenie bliźniego. Kłamstwo publicznie wypowiedziane przeciw sprawiedliwemu człowiekowi ma na celu odebranie dobrego imienia i zrujnowanie jego życia. Tak się dzieje nie tylko przez prasę czy telewizję, w których łatwo manipulować słowem i ludźmi. Tak się dzieje w miejscach pracy, w gronie sąsiadów i nawet przyjaciół. Najczęstszy powód to rywalizacja albo zazdrość. Znamy różne historie intryg, rzucanych oszczerstw i pomówień. Kłamstwo celowo wypowiedziane ma zniszczyć drugiego, zrujnować psychicznie, podeptać jego godność albo doprowadzić do śmierci, po to, by za wszelką cenę pozbyć się niewygodnego świadka czy rywala. Podobnie stało się z Jezusem.
Szóstą przyczyną zatajenia prawdy jest osiągnięcie zamierzonego celu kosztem drugiego. Przykład: Małżonkowie okłamują schorowaną 70 -letnią matkę, która ma stałe zaniki pamięci, że listonosz nie przyniósł emerytury, a to oni sami ją podkradali. Inny przykład: Małżonkowie przekonali starszego ojca, że najwyższa już pora przepisać dom na ich syna, który, gdy zamieszka, będzie się nim opiekował. Nie minął rok a wspaniały wnuk urządził Mu przymusową przeprowadzkę do domu starców.

III

Wszystkie omówione sytuacje można by mnożyć. Na każdym kroku je spotykamy. Każde kłamstwo i każdy grzech komplikuje życie nie tylko nam samym, lecz także innym, a szczególnie tym, których kochamy. To konsekwencja życia bez Ewangelii Jezusa i bez wartości, którą jest PRAWDA.sumienie, może prawo a już na pewno przez sprawiedliwość Boga. A im bardziej uciekamy przed prawdą o sobie i przed odpowiedzialnością za swoje czyny, tym bardziej dopadnie nas ona przez sumienie, może prawo, a już na pewno przez sprawiedliwość Boga. Jezus daje nam konkretną propozycję uzdrowienia naszej sytuacji, przemiany serca i powrotu do życia w Prawdzie: „Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli.” J 8,31-32.
Złoczyńca wiszący obok Jezusa stracił wszystko: rodzinę, ukochaną żonę, pracę, przyjaciół, a teraz traci powoli swoje życie, gdyż dosięgła go – ludzka sprawiedliwość. W tej ostatniej, beznadziejnej chwili otwiera swoje serce dla Jezusa. Z głębi duszy wydobywa dobro, które kiedyś zakopał. Dokonuje się w nim przemiana. Przyznaje się do PRAWDY, do tej części życia, którą była działalność przestępcza. Staje on w całej PRAWDZIE, która uzdrowiła jego serce, wyzwoliła z niewoli zła i wprowadziła na drogę nowego życia, którego celem jest szczęście wieczne: „Dziś ze Mną będziesz w raju.”
W każdym z nas powinno dokonać się uzdrowienie i uświęcenie przez PRAWDĘ. I w tych, którzy kłamią, unikają prawdy, jak i w tych, którzy boleśnie odczuwają skutki kłamstwa. Pełne uzdrowienie i uświęcenie może dokonać się tylko przez wyznanie prawdy o sobie i przebaczenie tym, których kłamstwo zniszczyło nasze życie.Dopiero wtedy wyznana prawda wraz z przebaczeniem wprowadza na drogę pojednania, szacunku, zrozumienia, zaufania i zdrowych relacji z bliźnimi. Wprowadza na drogę, której celem jest życie wieczne: „Dziś ze Mną będziesz w raju.”