Kazanie 19 – Niedziela Zwykła – Rok A

19 Niedziela Zwykła rok A – 10.08.2008 r.
I czyt.: 1 Krl 19,9a-13; Psalm 85,9-14; II czyt.: Rz 9,1-5: Ewangelia: Mt 14,22-23

Ks. Wacław Pelczar
Par. Wniebowzięcia NMP w Oświęcimiu
I

Liturgia Słowa dzisiejszej niedzieli prezentuje nam dwa wydarzenia, które przekraczają granice praw przyrody i zupełnie nie pasują do logicznego spojrzenia na otaczającą nas rzeczywistość. W pierwszym wydarzeniu Bóg objawia swoją obecność prorokowi Eliaszowi. Czyni to w niebywały sposób. To, co dla nas jest niemożliwe dla Boga jest możliwe: „Gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały [szła] przed Panem; ale Pan nie był w wichurze. A po wichurze – trzęsienie ziemi: Pan nie był w trzęsieniu ziemi. Po trzęsieniu ziemi powstał ogień: Pan nie był w ogniu. A po tym ogniu – szmer łagodnego powiewu.” Bóg bawi się żywiołami, ukazuje nam, że może wszystko uczynić. Drugie wydarzenie podkreśla wszechmoc i boską naturę Jezusa, który krocząc po jeziorze, przekracza prawa grawitacji.

II

Czego uczą nas te wydarzenia ?

Prorok Eliasz, w obawie o własne życie, chroni się na górze Horeb przed zemstą poganki Izabel, żony króla Achaza. Eliasz wie, że dobrze wykonał dzieło, do którego został powołany. Jednak lęk przed wrogami sparaliżował wiarę i zaufanie. Szuka obecności Boga i potwierdzenia sensu misji, którą zrealizował. Bóg każe mu wyjść z groty, aby stał się świadkiem niesamowitej wizji. Okazując potęgę, Bóg podkreśla swą obecność w najtrudniejszych chwilach proroka. Uzdrawia wiarę Eliasza i przywraca zachwianą nadzieję.

Drugie wydarzenie wywarło ogromny wpływ na uczniów Jezusa, a szczególnie Piotra. Otóż zgromadzeni w łodzi mieli przepłynąć na drugi brzeg Jeziora. Zastał ich wieczór i nadciągnął porywisty wiatr, wzburzając fale. Po pewnym czasie niespodziewanie doświadczyli obecności Jezusa, który przechadzał się po wielkich falach jak gdyby nic. Zaskoczeni uczniowie taką sytuacją, nie wiedzieli, co począć. Byli pełni zdumienia i zachwytu. Piotr w porywie radości serca prosi Jezusa o udział w tym samym cudownym doświadczeniu. Pan spełnia jego prośbę i Piotr rzeczywiście kroczy po falach, ale tylko tak długo, dopóki polega na Jezusowym słowie „Przyjdź!” Z chwilą jednak gdy zaczyna oceniać niebezpieczeństwo na pod­stawie własnego doświadczenia, natychmiast zaczyna się po­grążać w odmętach fal. W sercu pojawia się przerażenie i lęk przed otchłanią wzburzonego jeziora.

Co zgubiło Piotra?

Piotr nie bał się ryzyka, bo zawierzył Jezusowi. Kiedy poczuł się zbyt pewnie, ufając we własne siły nie był w stanie pokonać wichury. Srogo się przeliczył. Wystarczył mocniejszy podmuch i większa fala, by wpaść w wir wody. Przekonanie o własnej mocy czy też poleganie tylko na sobie zawsze doprowadza każdego do zguby.

Co więc teraz pozostaje uczynić?

W poczuciu zagrożenia trzeba się zdobyć na ufną prośbę o ratunek i krzyknąć jak Piotr: „Panie ratuj mnie!” Jezus wyciąga dłoń i ratuje Piotra, stawiając mu wyrzut: „Czemu zwątpiłeś małej wiary?”

III

Jakie wnioski powinniśmy wyciągnąć z tych wydarzeń?

W doświadczeniu Eliasza i Piotra widoczna jest prawda o potrzebie wytrwa­nia w wierze. Wytrwałość świadczy o mocy i wielkości wiary. Wielu z nas stać na to, by w imię wiary podjąć wielkie dzieła, ale nie stać nas na to, by je wykończyć. Gdzieś po drodze tracimy siły, zaufanie i wiarę. Jak Piotr, który z ufnością wyszedł w stronę Jezusa, krocząc po falach, nagle stracił wiarę i zaczął tonąć, tak i my bardzo często, po drodze” do Nieba, w obliczu trudności, różnych doświadczeń, niepowodzeń i cierpień gubimy wiarę, tracimy skarb, z którym wyruszyliśmy w drogę. To dowód naszej słabości, kruchości i braku wytrwałości w wierze. Doświadczenia te uczą podstawowej prawdy o każdym z nas:

  • Nie powinniśmy polegać wyłącznie na sobie, gdyż jesteśmy słabi i bezradni,
  • Potrzebujemy obecności Boga, który jako niepojęty i wszechmogący zawsze jest ponad naszymi słabościami. Zawsze z ufnością powinniśmy szukać ratunku w Bogu jak Eliasz i Piotr,
  • Swoją moc powinniśmy zawdzięczać łasce Boga i potędze wiary a nie własnym umiejętnościom.

Wiara to wielki skarb, ale codziennie musi być umacniana, musi wzrastać, pokonywać trudności, bo jeśli nie wzrasta, to słabnie, maleje, zanika. Piotr nie jest człowiekiem „bez wiary”. On wie­rzy. Ale niedostatecznie! W głębi serca on, podobnie jak i my, jest wezwany do rozwoju, do przejścia od wiary entuzjasty­cznej, łatwej… do wiary mocnej, sprawdzonej przez próby. Nasze burze, mogą nami zachwiać, ale jeżeli wytrwamy do końca, staniemy się mocni potęgą Boga.