Kazanie – 22 Niedziela Zwykła – Rok C

22 Niedziela Zwykła rok C – 29.08.2010 r.

I czyt.: Syr 3,17-18.20.28-29; Psalm Ps 68,4-7.10-11; II czyt.: Hbr 12,18-19.22-24a:
Ewangelia: Łk 14,1.7-14

Ks. Wacław Pelczar
Par. Wniebowzięcia NMP w Oświęcimiu

I.

Każdy z nas chce być zauważony i doceniony, nie tyle za trud, wysiłek, zaangażowanie i ciężką, uczciwą pracę, ile za to kim jest i jakim jest człowiekiem. Budzą się w nas naturalne instynkty wielkości. Pragniemy, by nas oklaskiwano, nagradzano i wynoszono na piedestał. Takie są nasze oczekiwania i marzenia. Jednak bardzo często przeobrażają się one w nieuporządkowane pragnienia czyli w pychę. To przez nią, niektórzy uważają, iż po to się narodzili, by wspinać się po szczeblach kariery i popularności osiągając najwyższe stanowiska, urzędy, trony oraz pozycję medialną. Są też i tacy, którzy uważają, iż automatycznie należy się im tytuł lub stanowisko ze względu na pozycję społeczną albo bogactwo. Ambicjonalnie unosząc się nad innych, zaczynamy powoli tracić wrażliwość na bolesną prawdę o tym, kim naprawdę jesteśmy i jacy jesteśmy. Niezauważamy już wad i błędów, które obnażają naszą słabość, kruchość, małość, ignorancję, agresję, chamstwo lub prostactwo. Przed taką postawą przestrzegał Pan Jezus swoich uczniów, gdy na uczcie zauważył aroganckie zachowanie i pyszną postawę wielu zaproszonych gości: „Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego”.

II.

Skąd bierze się w nas pycha?

Pycha bierze się z porównywania i oceniania innych. Stawia nas wyżej od bliźnich, tworząc fałszywy obraz naszej osoby. Przez to stajemy się zarozumiali, nadęci i zadufani w sobie. Pycha tworzy w nas manię wielkości – uważamy, że jesteśmy zawsze naj…, naj…, naj…, najlepsi i zawsze mamy rację. Święty Grzegorz wyróżnił cztery
rodzaje pychy. Pierwszy rodzaj pychy objawia się wtedy, gdy uważamy, iż wyłącznie sobie zawdzięczamy posiadane talenty i wszystkie osiągnięcia. Drugi rodzaj pojawia się wtedy, gdy mamy świadomość, że otrzymane dary zawdzięczamy Bogu, lecz uważamy, iż one nam się należą. Trzeci rodzaj pychy ujawnia się, gdy zaczynamy się szczycić tym, czego nie posiadamy. Czwarty rodzaj jest wtedy, gdy uważamy się za wyjątkowych i niezastąpionych, pogardzając tymi, którzy pozbawieni są cech, które sami posiadamy. Święty Grzegorz trafnie uważa, że człowiek pyszny ma zaburzone poczucie sprawiedliwości i miłości bliźniego. Gdyż z jednej strony zajmuje się głównie podziwem dla samego siebie, a z drugiej drażnią go dobre strony bliźnich. Nie może znieść tego, że ktoś jest lepszy od niego, dlatego lekceważy innych i okazuje im pogardę.

III.

Pycha nie występuje tylko i wyłącznie w nauczaniu Biblii i Kościoła. Jest ona w kręgu zainteresowań etyków, psychologów, pedagogów i psychoterapeutów. Jeden z nich Wojciech Eichelberger w tak wyraził się na temat pychy: „Pycha staje się ceniona i modna, szerzy się wręcz epidemicznie. Popkultura, popmoralność, poppolityka i popreligijność kreują swoich coraz liczniejszych pysznych idoli. (…) Rodzi w nas iluzoryczne poczucie mądrości, mocy i przenikliwości. Każe kategorycznie innych osądzać, obdarzać nienawiścią i pogardą.”
Natomiast ks. Marek Dziewiecki mówi tak: „Istotą pychy jest ucieczka człowieka od prawdy o sobie, a także ucieczka od twardej rzeczywistości, którą tworzy człowiek buntujący się wobec Boga. Pyszałek żyje w toksycznym świecie fikcji, gdyż widzi w sobie tę wielkość, której nie posiada. Staje się samolubnym egoistą, czyli kimś niezdolnym do miłości i do bycia darem dla innych. Pyszałek odnosi się do innych ludzi z pogardą albo traktuje ich jak swoją własność, którą bez skrupułów posługuje się dla zaspokojenia własnych potrzeb.”

IV.

Na temat pychy można rozważać jeszcze przez długie godziny. Jednak teraz, zastanówmy się nad tym, czego dzisiaj oczekuje od nas Pan Jezus? W słowach: „Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony”, Jezus pragnie byśmy nabrali do siebie dystansu przyjmując postawę pokory.

Jak to uczynić?
Najpierw trzeba poznać prawdę o sobie. To, kim jestem i jakim jestem człowiekiem. Prawdę o sobie można dostrzec tylko i wyłącznie oczami Jezusa . Bo tylko On może nam powiedzieć jacy jesteśmy naprawdę. Słowa Jezusa musimy odnieść do siebie, do własnych zamiarów i czynów. Dlatego polecam pilną lekturę Ewangelii. Następnie musimy stawać się takimi jak Jezus, poprzez naśladowanie Go w codziennym życiu. Dopiero wtedy możemy patrzeć i oceniać innych, ale nie własnymi kategoriami, lecz według zasad Ewangelii.
Wydaje się to bardzo proste, jednak trzeba się w sobie przełamać, skruszyć wszystkie bariery, pokonać lęki, obawy i niechęć, zlikwidować przeszkody, sy móc wreszcie wyzwolić się od dominacji własnego egoizmu. Potrzeba nam Stanąć z Jezusem oko w oko i zrzucić ciężar kajdan własnej pychy. Taką walkę duchową podjęła św. Teresa z Lisieux i pokonała samą siebie: „Umartwienie miłości własnej przynosiło mi o wiele więcej pożytku niż pokuty cielesne”.
Dopiero jako ludzie wolni, bez wpływu egoizmu i pychy będziemy mogli bezinteresownie spojrzeć na siebie i bliźnich oczami czystego serca.